wygladam_jak_gruba_swinia_fitStrategia

WYGLĄDAM JAK GRUBA ŚWINIA

Wyglądam jak gruba świnia

Zastanawiałam się, czy to nie jest zbyt mocne jak na tytuł artykułu. W końcu stwierdzenie „wyglądam jak gruba świnia” nie jest ani ładne, ani nie znajdziemy go w fachowej literaturze. A jednak zdecydowałam się. Bo w taki sposób zwraca się do siebie sporo kobiet.

Wyglądam jak gruba świnia.

Nie mogę na siebie patrzeć.

Jestem ohydna.

Repertuar obraźliwych określeń własnego wyglądu jest dosyć szeroki.

Może reagujesz teraz niedowierzaniem „jak można tak do siebie mówić?”

A może myślisz sobie „to trochę jakby o mnie”…

Jak to jest u Ciebie?

Co myślisz, kiedy na siebie patrzysz? Co czujesz, kiedy stajesz przed lustrem?

Jakie słowa cisną Ci się na język? Jakie emocje się pojawiają?

To w jaki sposób na siebie patrzymy i w jaki sposób zwracamy się do siebie ma na nas bardzo duży wpływ – zarówno na nasze samopoczucie, jak i to co będziemy robić.

Odwrotna motywacja

Wydawać by się mogło, że kiedy tak bardzo nie lubimy już własnego odbicia, będziemy bardziej zmotywowane, aby coś zmienić. Bardziej zdeterminowane, aby wytrwać w postanowieniu zmiany. Bo przecież nie możemy już znieść tego, jak jest teraz.

Mogłoby się wydawać, faktycznie. Ale jak to często bywa, to co nam się wydaje nie zawsze jest prawdą. W tym wypadku właśnie tak jest.

Kiedy traktujemy nasze ciało bez szacunku, jak wroga czujemy się coraz gorzej. Nie lubimy swojego ciała, przestajemy lubić siebie. Jesteśmy sfrustrowane, zdołowane, złe.

Chcemy je zmienić, stracić te „okropne kilogramy”, „wstrętne fałdy”, „ohydny brzuch” i „rozlazłe uda”.

Byle szybciej

Przytłoczone szukamy rozwiązania, oczywiście jak najszybszego. Bo ileż można się męczyć?! Więc wpisujemy w wyszukiwarkę „jak szybko schudnąć?” Wpadamy na pomysł restrykcyjnej diety i tego, żeby połączyć ją z dużą ilością ćwiczeń.

I tu znowu pojawia się pułapka tego, co może się nam wydawać.

Mało jedzenia + dużo ćwiczeń = idealne rozwiązanie na nasze problemy.

Zaczynamy katować nasze ciało, chodzimy głodne, jesteśmy pod presją. Jesteśmy zmęczone, dziwimy się, że nie dajemy rady sprostać zasadom, które sobie założyłyśmy. Nasza frustracja się pogłębia. Myślimy, że jesteśmy słabe i nie mamy silnej woli.

Nie tędy droga

A tu sprawa wymaga wyjaśnienia – jeśli nie dostarczymy sobie wystarczającej ilości energii z pożywiania, nie będziemy miały siły ćwiczyć. Będziemy miały również gorszy nastrój, a nasza silna wola rzeczywiście będzie słabsza. Tyle, że to nie będzie nasza wina, a naturalny stan. Bo silna wola jest zasobem, który także potrzebuje paliwa.

I oczywiście, aby schudnąć należy robić coś inaczej. Ale restrykcyjna dieta w stylu 1000 kcal nie jest tutaj rozwiązaniem.

Nie jest też rozwiązaniem sytuacja, w której męczymy się, zmuszamy do aktywności, której wcale nie lubimy i chodzimy głodne.

Takie właśnie scenariusze mają często miejsce, kiedy punktem wyjścia jest to, że źle się do siebie odnosimy. Jeśli zwracamy się do siebie źle na poziomie słów i same obrażamy siebie, z większym prawdopodobieństwem sięgniemy po rozwiązania, które wcale nam nie służą.

I nie dość, że nie schudniemy, to jeszcze bardziej będziemy na siebie wściekłe.

Skąd czerpać siłę?

Badania, ale także moja praktyka w pracy z kobietami pokazuje, że to właśnie pozytywne uczucia wzmacniają naszą wytrwałość. Kiedy zaczynamy inaczej się do siebie zwracać, z szacunkiem, z troską – bardziej nam się chce. Kiedy traktujemy nasze ciało z należytym szacunkiem, szukamy rozwiązań, które będą dla nas dobre. Nie musimy katować się restrykcyjną dietą. Nie musimy sobie wszystkiego zabraniać ani do czegoś się zmuszać.

Szanujemy swoje ciało, więc chcemy się o nie zatroszczyć. Bez musu więc zaczynamy być bardziej uważne na to, co mu służy, a co nie. Zamiast kierować się ograniczeniami i nakazami zaczynamy odżywiać się zdrowiej. Wybierać to, po czym czujemy się lekko i pełne energii.

Możesz pomyśleć „łatwo powiedzieć, trudniej zrobić”. Jeśli dotychczas patrzyłaś na siebie niezbyt przychylnym okiem mówienie sobie komplementów może wydawać Ci się trudne, a wręcz niemożliwe. Może pojawić się opór. Bo jak masz udawać, że się sobie podobasz, skoro jest inaczej? Przecież chcesz coś zmienić!

Spróbuj inaczej

I wcale nie mówię, że od dziś masz założyć różowe okulary, porzucić myśl o tym, że chcesz schudnąć i zbagatelizować swoją nadwagę, jeśli faktycznie ją masz.

Ale to, do czego Cię zachęcam to inne podejście do siebie i do zmian, które chcesz wprowadzić. Inaczej czujemy się i działamy, kiedy coś musimy, kiedy robimy to niejako za karę.  Zupełnie inaczej natomiast, kiedy chcemy się o siebie zatroszczyć, kiedy uważamy, że dbanie o siebie to nasz przywilej.

Prawdziwa kobieta vs. kobieta z Internetu

Pamiętaj też, że każda z nas jest inna. Obecny kanon piękna jest bardzo wyśrubowany i nie każda z nas będzie wyglądać jak na zdjęciu z Instagrama. Jak pisze psycholog Alicja Głębocka w książce „Niezadowolenie z wyglądu a rozpaczliwa kontrola wagi”: „(…) współczesny kanon urody narzuca zbyt szczupłą sylwetkę – w przypadku kobiet, i zbyt umięśnioną – w przypadku mężczyzn, aby można było je osiągnąć w naturalny sposób”.

Nie znaczy to, że nie możesz schudnąć, pracować nad swoim ciałem. Oczywiście dzięki zdrowemu odżywianiu, regularnej aktywności fizycznej możesz zyskać ładniejszą sylwetkę, mieć bardziej jędrne ciało, atrakcyjne kształty.

Natomiast zmiana wymaga czasu i świadomości właśnie tego, co jest naszą naturą. Trudno porównywać się do trenerek, których praca nad ciałem jest ich pracą zawodową i poświęcają jej sporo czasu.

Każda z nas ma również inne predyspozycje. Niektóre z nas mają węższe biodra, inne szersze. Startujemy z innego punktu wyjścia i to także należy uwzględnić. Po to, aby nie wywoływać na sobie presji, która tylko potęguje niezadowolenie z własnego wyglądu.

Jesteś wyjątkowa

Dlatego spójrz na siebie łaskawszym okiem. Kiedy wewnętrzny krytyk będzie podpowiadał Ci niewybredne komentarze na własny temat powiedz STOP. Zatrzymaj się i powiedz sobie, że nie chcesz tak do siebie mówić.

Popatrz na siebie całościowo. Na pewno są w Tobie jakieś aspekty, które lubisz, które są piękne. Na co dzień jednak łatwiej skupiać się na tym, co chcemy zmienić. Zastanów się, co w Tobie jest ładnego. Doceniaj to i eksponuj.

To co natomiast chcesz zmienić też wymaga szacunku. Tłusty ohydny brzuchol to brzuch. Brzuch, który możesz ujędrnić dzięki codziennemu masażowi pod prysznicem, a nad tym, aby schudnął możesz pracować ćwicząc i odpowiednio jedząc. Ale to Twój brzuch. Twoje ciało.

Każdy centymetr Twojego ciała zasługuje na odpowiednie traktowanie

Nie ma więc już rozlazłych obleśnych ud, tłustego brzuchola, zwisających masakrycznych ramion.

Jest buzia, która pomaga wyrażać Ci emocje.

Są ramiona, które pomagają Ci dźwigać. Ręce które pozwalają Ci pisać, dotykać, głaskać.

Brzuch, który ochrania Twoje narządy. Jest środkiem Twojego ciała.

Są nogi, dzięki którym możesz chodzić tam, gdzie chcesz.

Spójrz na swoje ciało w ten sposób. Zobacz, ile ono Ci daje i doceń je.

Od tego zacznij. Zobaczysz, jak zmieni się Twoje nastawienie, Twój nastrój. I Twoje ciało też.

 

Jeśli potrzebujesz wsparcia – umów się ze mną pisząc na basia@fitstrategia.pl

KURS ONLINE „SŁODKIE ŻYCIE BEZ SŁODYCZY”

Zapisz się na listę osób zainteresowanych kursem.

Kurs online dla kobiet, które chcą odzyskać kontrolę i poradzić sobie z podjadaniem słodyczy.




 
 
 

to może Cię również zainteresować...