Przestań czekać. Masz wybór!

Gdybym tylko miała więcej czasu zaczęłabym ćwiczyć. I jadłabym zdrowiej. Miałabym wreszcie możliwość przygotować sobie posiłki w domu.

Gdyby mój szef był mniej skoncentrowany na sobie, a bardziej na zespole, mogłabym jeździć na szkolenia. W końcu to firma powinna dbać o mój rozwój.

Gdyby mój mąż był bardziej domyślny przyniósłby mi czasem kwiaty, zorganizował jakieś romantyczne wyjście, zadbał o temperaturę w naszym związku.

Powyższe stwierdzenia można streścić krótko: gdyby warunki były idealne – byłoby mi łatwo i moje życie byłoby takie, jakie chcę.

Brzmi pięknie, prawda?

Muszę Cię rozczarować. Idealne warunki nie istnieją.

Nie ma też idealnego momentu na zmianę i działanie.

Możesz oczywiście czekać i narzekać. Możesz też działać z tym co masz i tu, gdzie jesteś.

Masz wybór.

Możesz wstać rano, w pośpiechu szukać ubrań, jeść coś na szybko albo nie jeść wcale, pośpieszać dzieci i nerwowo wyjść z domu.

Możesz przygotować ubrania i rzeczy dla dzieci dzień wcześniej, rano wstać i włączyć relaksującą Cię muzykę, zjeść na spokojnie pożywne śniadania i wyjść z domu z uśmiechem na ustach.

 

Możesz narzekać, że nie jesteś zadowolona ze swojej figury, sięgać po modne diety cud, specyfiki, które nic nie dają, chcieć zmienić wszystko na raz, dziwić się później, że nie dajesz rady, a na końcu frustrować się, że nic nie działa.

Możesz chcieć zmienić coś w swoim wyglądzie, ale robić to strategicznie i z szacunkiem do siebie. Zacząć stopniowo wprowadzać zdrowe nawyki, wybierać lepsze produkty, sukcesywnie więcej się ruszać, dać sobie czas i cieszyć się efektami.

 

Możesz narzekać na męża, partnera, dzieci, że nie pomagają Ci w domu, że wszystko na Twojej głowie i nie wyrabiasz. Możesz nic nie mówić i dusić w sobie gniew, a kiedy już się przeleje wrzeszczeć na nich albo się obrażać.

Możesz też porozmawiać z Twoimi domownikami i zadbać o podział obowiązków, tak, żebyś czuła, że wszyscy jesteście odpowiedzialni za to, jak się Wam mieszka.

 

Możesz czekać, aż Twój mąż/partner zaproponuje wyjście, zaskoczy Cię bukietem kwiatów, kupi kolczyki, które tak bardzo Ci się podobają, a w międzyczasie narzekać koleżankom jaki to egoista, że niczego się nie domyśla i już mu chyba nie zależy.

Możesz powiedzieć swojemu mężowi, że chcesz gdzieś razem wyjść, zorganizować to wyjście, albo poprosić, aby on to zrobił, kupić sobie piękny bukiet kwiatów do wazonu, które przez kilka dni będą cieszyć Twoje oczy, kupić sobie te kolczyki, albo powiedzieć mu, że właśnie taki prezent sprawiłby Ci radość.

 

Możesz siedzieć cicho, wtedy, kiedy chcesz zabrać głos w ważnej sprawie, bo przecież po co psuć atmosferę albo jeszcze coś palniesz, albo co ludzie pomyślą.

Możesz też spokojnie, ale stanowczo mówić o tym, co dla Ciebie ważne. Na zebraniu w pracy, szkole, podczas spotkań towarzyskich.

 

Możesz mówić, że nie masz czasu dla siebie, na chwilę przyjemności, na to, żeby się poruszać, jednocześnie sprawdzając fejsbooka i instagrama kilkanaście razy dziennie.

Możesz przyjrzeć się temu, co i kiedy robisz i faktycznie wygospodarować pół godziny dziennie dla siebie – na aktywność, spacer, chwilę tylko dla siebie.

 

Możesz nie iść do szefa na rozmowę o podwyżkę, bo przecież nie ma się co wychylać. No i może jeszcze go zezłościsz. Zresztą inni powinni Cię sami dostrzegać.

Możesz też przygotować się starannie do rozmowy, spisać sobie argumenty przemawiające za tym, że zasługujesz na podwyżkę, umówić się i przedstawić swoją propozycję szefowi.

 

Możesz mówić o sobie, że jesteś głupia, beznadziejna zawsze wtedy, kiedy coś nie wyjdzie Ci tak, jak planowałaś.

Możesz też zastanowić się, co się stało, że nie zrobiłaś czegoś tak, jak chciałaś, wyciągnąć wnioski na przyszłość i być dla siebie wsparciem, tak, żeby dalej chciało Ci się działać.

Życie to sztuka wyboru.

A Ty, co wybierasz?

 

to może Cię również zainteresować...