PROJEKT PEWNA SIEBIE - ALEKSANDRA BUDZYŃSKA Odc.1 | fitStrategia
Pewna siebie Barbara Janysek Aleksandra Budzyńska fitStrategia

ROZMOWY O PEWNOŚCI SIEBIE Aleksandra Budzyńska Odc.1

Ola jest znana jako Pani Swojego Czasu. Online znam ją dosyć długo, osobiście miałam przyjemność poznać ją niedawno. W kontakcie bezpośrednim Ola jest ciepłą, sympatyczną, otwartą kobietą. „Dystans” to słowo, którego chyba nie zna.

Pani Swojego Czasu to dziś rozpoznawalna marka, mimo że powstała zaledwie w połowie 2014 roku. To pokazuje, że można. Zresztą – sama Ola zachęca, żeby działać. A hasło, jakiego używa: „Zrobione jest lepsze od doskonałego”, stanowi zwieńczenie działania.

Ola prowadzi blog i grupę na Facebooku, organizuje kursy online, wydała swój planer, jeździ po Polsce na spotkania Klubu Pań Swojego Czasu, by spotkać się z kobietami na żywo. Dziś dzieje się wiele, ale gdyby miała czekać na idealny moment – PSC nigdy by nie powstała. Ale o tym wszystkim opowie już Ola.

Olu, patrząc na Ciebie i Twoją drogę, czuje się, że można. Że planując i realizując, możemy osiągać to, co dla nas ważne. Jeśli spojrzeć tylko na dzisiaj, można pomyśleć: „Jej się udało”. Ale to nie jest tak, że od razu po założeniu bloga zdobyłaś 18 tysięcy fanów na Facebooku. Wykonałaś i nadal wykonujesz systematycznie pracę. Skąd czerpiesz siłę?

Siłę czerpię z tego, jak chcę, by wyglądało moje życie. I z tego, jak wygląda teraz. A ja ten stan chcę utrzymać. Moje życie toczy się obecnie dość prozaicznie, a nawet nudno, ale dla mnie jest to najfajniejszy stan na świecie.

Nie chodzi o jakieś wzniosłe hasło typu: „Chcę mieć cudowne, uskrzydlone życie pełne pasji i marzeń”. W moim przypadku chodzi o sprawy niezwykle praktyczne: chcę codziennie kończyć pracę o 14.00, by resztę dnia spędzać z moimi dziećmi i z moim mężem. Chcę robić to, co kocham, i to, w czym jestem dobra. Takie miałam plany, gdy tworzyłam Panią Swojego Czasu. Teraz nie jest to już tylko plan, lecz moja codzienność. Siłę do działania daje mi chęć utrzymania tego status quo.

Dużo mówisz o nastawieniu. O tym, żeby nie czekać na idealny moment. Z kolei wiele kobiet czeka, aż wszystko będzie na tip-top, aby móc pokazać światu swoje dzieło. Może być albo doskonałe, albo nie będzie go wcale. Z tego powodu rodzą się frustracje i poczucie niespełnienia. Ty pokazujesz, że można osiągać wiele bez nadmiernego skupiania się na szczegółach. Czy zawsze tak miałaś? Co Ci daje to podejście?

Nie, nie zawsze tak miałam. Był w moim życiu okres, gdy praca stała nad wszystkim innym. Nawet nad moim mężem i moimi dziećmi. Nawet nad czasem z nimi spędzanym.

Byłam na każde zawołanie pracodawcy, gotowa dawać z siebie coraz więcej i więcej, nigdy nie mając określonego poziomu, czym jest to „więcej” i nie wiedząc, kiedy przestać. Poświęcałam nie tylko siebie i swój czas, lecz także czas mojej rodziny, by to, co robię zawodowo, stawało się jeszcze lepsze.

Takie podejście okazało się beznadziejną strategią i nie dało mi niczego poza faktem, że moje dzieci zaczęły do mnie mówić „tata”, bo spędzałam z nimi mniej czasu niż mój mąż.

Gdy zachorował Jasiek, tyle rzeczy stanęło na głowie, że doszłam do wniosku, że moja sytuacja zawodowa także może wywrócić się do góry nogami. I zaczęłam się zastanawiać, czy nie można inaczej prowadzić biznesu; czy karierę można robić tylko w korporacjach lub dla korporacji; czy nie można zarabiać pieniędzy, będąc sobą i mówiąc to, co naprawdę myślisz i czujesz.

Czułam, że można. I z takim przekonaniem zaczęłam działać.

Założyłam blog. W czcionce, którą stosowałam, polskie znaki były pogrubione. Nie wiedziałam, jak to zmienić, a szkoda mi było czasu na zajmowanie się takimi drobiazgami. Czy przeszło to niezauważone? Oczywiście, że nie! Były czytelniczki, które nie omieszkały mi tego wytknąć. Filmy do swojego pierwszego kursu nagrywałam telefonem komórkowym, bo nie miałam pieniędzy na profesjonalny sprzęt. Czy mogłam poczekać, zdobyć więcej pieniędzy, zyskać dodatkową wiedzę i nabyć nowe umiejętności? Oczywiście, że mogłam! Ale byłabym uboższa o całe doświadczenie, jakie stało się moim udziałem.

Nie tylko techniczne, związane z tworzeniem i sprzedawaniem produktów, ale także dotyczące sfery psychicznej i wystawiania siebie w wersji niedoskonałej na ekspozycję innych osób. To zwyczajnie hartuje. I pokazuje, że choćbyśmy stanęły na głowie i machały nogami, jednocześnie śpiewając skoczne pieśni, zawsze znajdzie się ktoś, komu to się nie spodoba. Trzeba szybko się nauczyć, że próba przypodobania się wszystkim jest drogą donikąd.

Aleksandra Budzynska pewność siebie fitStrategia

Co pomogło Ci dojść do miejsca, w którym znajdujesz się dzisiaj?

Nie co, tylko kto 🙂

Mój mąż. Nie mam na myśli tego, że pomagał mi rozkręcać biznes, ale fakt, że jesteśmy razem od kilkunastu lat, a on zawsze wspiera i mnie, i moje decyzje, i moje działania. Wielokrotnie wystawiałam go na naprawdę ciężkie próby. A on stale we mnie wierzy; niekiedy nawet bardziej, niż ja sama w siebie wierzę.

Czy zawsze wiedziałaś, dokąd zmierzasz?

O rany, nie! Wręcz przeciwnie – często nie miałam zielonego pojęcia, dokąd zmierzam! Wiele Kobiet zwraca się do mnie z pytaniem, jak znaleźć swój pomysł na biznes; w jaki sposób dokonałam tego, że teraz mogę robić to, co lubię, i nie dość, że dobrze mi to wychodzi, to – o zgrozo! – zarabiam na tym bardzo dobre pieniądze.

Dziś jestem przekonana, że dzieje się tak właśnie dlatego, że długo nie wiedziałam, czym się zająć, więc próbowałam praktycznie wszystkiego: już w wieku 12 lat sprzedawałam własne sukienki; podczas studiów byłam ankieterką; sprzątałam mieszkania, pracowałam w kinie, pozyskiwałam fundusze europejskie dla przedsiębiorstw, latałam po świecie w arabskich liniach lotniczych, obsługiwałam gości w recepcji hotelowej, prowadziłam szkolenia dla korporacji…

I podczas tych poszukiwań jednej rzeczy nie dałam sobie wmówić – że życie ma być ciężkie i że polega na tym, by „robić swoje, nie wychylać się i nie szukać swojego sposobu na życie”. Ja zawsze szukałam i zawsze byłam otwarta na nowe możliwości. Nigdy nie słuchałam „innych”, którzy „dobrze” mi radzili.

Czy realizując kolejne projekty, miewasz jakiekolwiek obawy, czy też zawsze jesteś przekonana, że wszystko pójdzie tak, jak sobie zaplanowałaś?

Za każdym razem towarzyszą mi obawy, bo nigdy w 100% nie jest tak, jak sobie zaplanuję. Istnieje złudne przekonanie, że dzięki planowaniu wszystko idzie jak po maśle i zostaje w 100% zrealizowane zgodnie z naszymi marzeniami.

Znasz na pewno rysunek, na którym planowanie przedstawiono jako linię prostą wznoszącą się ku górze? A poniżej znajduje się drugi rysunek, a na nim jakieś góry, doliny i napis, że tak wygląda rzeczywistość.

Takie planowanie jak na wspomnianym rysunku nie ma nic wspólnego z planowaniem. Planowanie zakłada, że przewiduję wystąpienie wszystkich możliwych kryzysów, a na te, których nie jestem w stanie przewidzieć, przeznaczam dodatkowy czas.

Już planując, wiem, że coś się zmieni, że coś nie wypali, że coś przebiegnie inaczej, niż założyłam. Nie zawsze są to negatywne aspekty; czasami pozytywne, których mimo to nie mogłam przewidzieć na początkowym etapie.

Czym dla Ciebie jest pewność siebie?

Nie wiem! 🙂 Nie zastanawiam się zbytnio nad tym. Myślę, że poniekąd jest to etykietka, która może ograniczać w działaniu, gdy zamiast działać i robić swoje, zastanawiasz się, czy jesteś wystarczająco pewna siebie.

A mnie nie interesuje, jaka jesteś. Mnie interesuje to, co robisz, jak działasz i jakie rezultaty osiągasz.

Czy uważasz siebie za kobietę pewną siebie?

Nie, raczej nie. Jestem energiczna, dynamiczna i przebojowa. Umiem powiedzieć nieprzyjemną prawdę prosto w oczy. Lubię występować przed ludźmi, a im jest ich więcej, tym lepiej. Czy to robi ze mnie pewną siebie kobietę? Być może. Ale ja nadal przejmuję się tym, co inni o mnie myślą i mówią. I choć ranią mnie negatywne opinie, nie pozwalam, by mnie zatrzymały. Bo to jest moje życie i nie widzę najmniejszego powodu, by inni mówili mi, jak mam je przeżywać.

Czy Twoim zdaniem można pracować nad pewnością siebie?

Jak najbardziej! Sama jestem tego doskonałym przykładem. W szkole średniej umierałam ze strachu za każdym razem, gdy zostałam wywołana do tablicy; poziom posiadanej wiedzy nie miał w tym przypadku jakiegokolwiek znaczenia.

Przez pierwszy rok prowadzenia szkoleń zwykle nie mogłam spać noc przed wydarzeniem ze strachu, że powiem coś nie tak, zrobię coś nie tak i generalnie nastąpi jedna wielka wtopa.

Dziś prowadzę webinary dla tysiąca Kobiet i wykłady dla setek. Wciąż się stresuję, ale już się nie boję 🙂

Jakiej rady udzieliłabyś innym kobietom?

Działaj.

Nauczysz się – działając. Udoskonalisz swoje umiejętności – działając.

Dzięki działaniu staniesz się pewna siebie. Dzięki działaniu zaczniesz osiągać rezultaty.

 


Aleksandra Budzyńska
– Pani Swojego Swojego Czasu, autorka bloga o tej samej nazwie. Pisze liczne artykuły, w których dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem, bo jak sama mówi – wierzy, że każda kobieta może być Panią Swojego Czasu. Uczy, jak wziąć czas w swoje ręce i zarządzać nim po swojemu. Nie obiecuje, że można mieć czas na wszystko, ale dzięki mądrym wyborom – na pewno na rzeczy ważne.

 

Jest trenerką umiejętności miękkich z ponad 10 letnim doświadczeniem, które zdobywała szkoląc z zarządzania czasem i efektywności osobistej w dużych korporacjach w całej Polsce.

Z dużym powodzeniem tworzy kursy on-line, stworzyła autorski planer, zorganizowała kilkadziesiąt webinarów, w których wzięło udział kilkanaście tysięcy kobiet.

Prywatnie żona, matka 2 synów, maluje, spaceruje nad Wisłą z kijami. Wulkan energii i mistrzyni balansu między życiem osobistym i zawodowym.

www.paniswojegoczasu.pl

Autor zdjęć Oli: Jakub Ociepa

 

DARMOWY EBOOK
“20 strategii dla fit ciała i umysłu”

Pobierz ebooka!



 

 

to może Cię również zainteresować...