Jadwiga Korzeniewska

ROZMOWY O PEWNOŚCI SIEBIE Jadwiga Korzeniewska Odc.4

Jadwiga znana jest jako Naczelny Zmieniacz. Stworzone przez nią Laboratorium Zmieniacza to miejsce, w którym dzieli się wiedzą i doświadczeniem dotyczącymi zmiany nawyków. Oprócz pisania bloga prowadzi konsultacje i szkolenia. Jest autorką książki „Ograć nawyki”. Ostatnio współorganizowała konferencję „Strefa Zmian – życie zawodowe”.

Jadwiga prowadzisz bloga, warsztaty poświęcone zmianie nawyków, napisałaś książkę, zorganizowałaś dużą konferencję. To dużo, jak na jedną osobę. Skąd czerpiesz siłę?

Nabyty perfekcjonizm czasami powoduje, że się zastanawiam, czy to naprawdę dużo (śmiech)? Rzeczywiście jest sporo obszarów, w których działam, a w tym roku planuję jeszcze webinary i kurs on-line na temat zmiany nawyków. Wbrew pozorom wcale się nie przepracowuję. Staram się wybierać mądrze, działać w zgodzie ze swoimi wartościami i lokować czas oraz energię w te działania, które widzę, że z czasem mogą zaprocentować – i niekoniecznie chodzi mi tu o zaprocentowanie finansowe. Pytasz skąd czerpię siłę… Osobiście myślę, że w pracy freelancera czy mikroprzedsiębiorcy najpiękniejsza jest możliwość samostanowienia i działania w zgodzie ze sobą. To chyba najbardziej mnie napędza. Teraz, gdy nie pracuję już na etacie, doceniam też siłę kontaktów i relacji z innymi ludźmi. Ludzie dają mi mnóstwo energii i sił, które pozwalają przetrwać także „cienkie” czasy.

Co pomogło Ci dojść do momentu, w którym znajdujesz się dzisiaj?

Jak pracowałam na etacie, to często mówiłam, że wszystko, co mam, zawdzięczam swojej ciężkiej pracy. Teraz z całym przekonaniem dodaję do tego równania „kapitał ludzki”. Nie chodzi tylko o grono bliskich znajomych, przyjaciół, rodziny, która wspiera i pełni rolę „największego fana” (śmiech). Chodzi także o wspaniałych ludzi, których można spotkać po drodze do swojego celu, czerpać od nich wiedzę i inspirację a także ludzi którym my możemy pomóc w ich drodze do sukcesu. Mnie to cholernie kręci, bo pozwala mi się rozwijać. Ważna jest także moim zdaniem proaktywność, czyli wychodzenie z inicjatywą, szukanie i stwarzanie okazji a nie bierne czekanie aż ktoś nas odkryje.

Napisałaś książkę „Ograć nawyki”. Początkowo planowałaś stworzyć e-book’a dla subskrybentów Twojego newslettera. Skąd taka zmiana?

Kiedy zaczęłam pisać ebooka, pewne wydawnictwo zwróciło się do mnie z propozycją napisania recenzji ich książki. Pomyślałam: skoro już jestem w kontakcie z wydawnictwem, to może by ktoś zerknął na materiał? Spytałam, czy byłaby taka możliwość, wydawnictwo się zgodziło. I kiedy już wysłałam im próbkę materiału zaczęłam się zastanawiać, z jakim wydawnictwem tak naprawdę chciałabym „się wydać”. Do głowy przyszło mi Samo Sedno i Onepress, jako że mam zaufanie od ich publikacji – od których zresztą uginają się półki w moim domu (śmiech). Pierwsze wydawnictwo nie dało mi odpowiedzi do dziś, Samo Sedno odpisało, że tematyka nie wpisuje się w ich plan wydawniczy a Onepress był na tak. Jak dostałam maila z odpowiedzią z Onepress, to przyznaję, że popłynęły łzy. Bo wydanie książki było moim marzeniem. Marzeniem, w które początkowo brakowało mi wiary – i chyba stąd pomysł na ebooka. Mimo że jestem już trzeci rok na odwyku od perfekcjonizmu, to w tym procesie stare nawyki w myśleniu lubią wracać. Do mnie wróciło wtedy myślenie: „Jeszcze nie jestem gotowa na to, by wydać książkę”. A jednak byłam gotowa w 100% – potrzebowałam tylko, by ktoś mi to uświadomił. I mail z wydawnictwa był właśnie tą iskrą.

Wiele osób mówi, że marzy o tym, by napisać książkę. Czy według Ciebie realizacja takiego marzenia jest trudna?

Samo napisanie książki „Ograć nawyki” nie nastręczyło mi zbyt wielu trudności. Tak naprawdę, kiedy wysyłałam próbkę materiału do wydawnictw miałam napisanych zaledwie 10 stron A4 maszynopisu. Mówię o tym dlatego, że wiem, iż wiele osób czeka na odpowiedni moment, na tę gotowość, na pozwolenie na sukces. A ja miałam tylko tych 10 stron. Pozostałych ponad 90 stron maszynopisu powstało w 1,5 miesiąca. Jak się ma cel, który jest dla nas ważny, z punktu widzenia naszych wartości, to naprawdę mobilizuje do działania. Oczywiście termin oddania maszynopisu też motywuje (śmiech). Wyzwaniem natomiast było dla mnie napisać książkę w taki sposób, by była maksymalnie prosta w odbiorze i by wniosła realną wartość w życie czytelnika.

Współorganizowałaś ostatnio konferencję „Strefa Zmian – życie zawodowe”, którą współtworzyło blisko 20 prelegentów. Partnerzy, patroni medialni, chyba sporo przygotowań. Czy było to dla Ciebie wyzwanie, czy raczej przyszło Ci to łatwo?

To było dla mnie zdecydowanie duże wyzwanie. Dotąd organizowałam warsztaty, w których udział brało maksymalnie 12-15 osób. Tym razem jednak chodziło o duże wydarzenie. W trzech tematycznych strefach jednocześnie miały odbywać się prelekcje. Można powiedzieć, że to tak, jakbyśmy organizowali jednocześnie trzy konferencje, które odbyły się w tym samym czasie i miejscu. Konferencję współorganizowałam razem z Igorem Rotbergiem z Psychologii Współczesnej. Tak naprawdę uczyliśmy się na żywym organizmie, na bieżąco, wiele rzeczy robiliśmy intuicyjnie. Wydarzenie wymagało od nas wypracowania pewnych wzorców działania zupełnie od podstaw, jednak dzięki temu organizacja kolejnych edycji będzie łatwiejsza. Mamy piękny materiał do analiz i już widzimy, że tak naprawdę jakiekolwiek zmiany będą z kategorii „kosmetyka”. Zmierzenie się z tym wyzwaniem pozwoliło mi poznałam swoją kolejną mocną stronę, czyli bycie dobrym organizatorem. To też daje mi do myślenia w kontekście dalszego rozwoju Laboratorium Zmieniacza. To jest nieoceniona wiedza, której nigdy bym nie miała, gdyby pewnego dnia nie zaświtała nam myśl: „Zróbmy konferencję!”. I oczywiście gdyby pozostała tylko myślą…

Jadwiga Korzeniewska Strefa Zmian z Igorem Rotbergiem

Czy realizując kolejne projekty odczuwasz obawy, czy zawsze wiesz, że wszystko pójdzie tak, jak sobie zaplanowałaś?

Mimo że wiem dokładnie jak działa ludzki mózg w sytuacji nowej, nie oznacza to, że nie pozostaję pod wpływem tych mechanizmów. Odczuwam strach i stresuję się. Dzień przed konferencją spanikowałam i przez głowę przeszła mi myśl: „A może by to wszystko odwołać…” (śmiech). Zwłaszcza przy dużych projektach staram się tworzyć sobie backup, czyli plan działania „jeżeli…, to…”, który jest nieocenionym wsparciem w przypadku pożarów, które nagle wybuchają i trzeba je czym prędzej ugasić. Przed konferencją wiele osób pytało mnie i Igora dlaczego żadne z nas nie występuje na konferencji, którą sami organizujemy. Był to przemyślany zabieg na sytuację losową, w której np. w dniu konferencji ktoś z prelegentów nie dojedzie i trzeba będzie go kimś zastąpić. I rzeczywiście w dniu konferencji okazało się, że jeden z prelegentów ma sytuację losową, rodzinną, i nie pojawi się. Igor „wskoczył” na miejsce tej osoby i pięknie podołał wyzwaniu.
Cechą perfekcjonizmu zdrowego jest akceptacja tego, że to, co sobie wyobrazimy, plan który sobie ułożymy, niekoniecznie pokryje się z wersją rzeczywistą. Perfekcjonista niezdrowy nie ma takiej elastyczności w myśleniu. To tak, jakby będąc nastolatką stworzyć sobie obraz idealnego mężczyzny a potem skreślać z listy potencjalnych kandydatów wszystkich, którzy nie pasują do naszych wyobrażeń. Odbieramy sobie w ten sposób wiele czasu, energii, ale też szans na to, by uczyć się życia, uczyć się siebie i nabywać doświadczeń, bez których nie mamy szans się rozwijać.

Czym dla Ciebie jest pewność siebie?

Pewność siebie jest dla mnie umiejętnością. Umiejętnością powiązaną z samoakceptacją tego, jakim  człowiekiem jestem. Wiele kobiet, z którymi współpracuję, traktuje siebie jak wadliwy model, który wymaga naprawy. I ja też kiedyś tak siebie traktowałam. W końcu tak siebie „zajechałam”, że naprawdę było niewesoło. Zmieniłam „taktykę”. Postanowiłam wybaczyć sobie i odpuścić wszystkie „niedoskonałości”, „złe” decyzje i „nietrafione” wybory. Zaufałam sobie. Dałam przyzwolenie na to, by popełniać błędy. Mam wrażenie, że zwłaszcza kobiety traktują siebie czasami jak najgorszego wroga. Co robimy, gdy przychodzi do nas przyjaciółka i mówi: „Zawaliłam na całej linii, jestem do niczego…”? Kopiemy ją w piszczel i mówimy: „Masz rację, jesteś do bani, jesteś totalną porażką!”? Czy raczej wsłuchujemy się w jej potrzeby, towarzyszymy, wspieramy, dajemy przestrzeń na to, by „odchorowała” swoje niepowodzenia, ujawniła lęki, a następnie wzmocniona mogła przejść do działania? Warto sobie zadać pytanie, czy tak samo dobrze, jak naszą przyjaciółkę, traktujemy siebie.

Czy uważasz siebie za pewną siebie kobietę?

Jest sporo obszarów, w których widzę tę pewność siebie, jednak jest też kilka, w których mam jeszcze trochę pracy. Przede wszystkim widzę progres, który poczyniłam, a to dodaje mi skrzydeł.

Czy zawsze taka byłaś?

Absolutnie nie. Nigdy nie byłam „popularnym” dzieciakiem, miałam trudność, żeby się wpasować. Rekompensowałam to sobie nauką – byłam wzorowym uczniem, ale przy tym bardzo samotnym. Realizowałam więc sukcesywnie cudze oczekiwania, licząc na to, że w ten sposób zdobędę wyczekiwaną aprobatę. Ale to ślepy zaułek. Patrząc na to z perspektywy czasu wiem, że zewnętrzne „dowody uznania” są marnym fundamentem do budowy autentycznej pewności siebie.

Twoim zdaniem nad pewnością siebie można pracować?

Jak najbardziej, jestem tego żywym przykładem.

Jaką radę dałabyś innym kobietom?

Bazując na własnych doświadczeniach i obserwacjach, mogę powiedzieć, by nie czekały na odpowiedni moment. Bo ten moment jest teraz, dokładnie w tym momencie, kiedy dysponuje się takimi a nie innymi zasobami. Często przed działaniem stopują nas nasze własne przekonania. Warto traktować je jako hipotezy, które wymagają empirycznego zbadania i potwierdzenia lub obalenia. I tej odwagi do sprawdzania hipotez bardzo kobietom życzę.

 

 

Jadwiga Korzeniewska – socjolog, trener, głównodowodząca Laboratorium Zmieniacza, któremu przyświeca idea, by być jednocześnie badaczem i przedmiotem swoich badań dotyczących zmiany osobistej. Prowadzi szkolenia dotyczące zmiany nawyków. Specjalizuje się w tematyce przygotowywania planu zmiany i wdrażania go w oparciu o sześć źródeł wpływu (motywacja i umiejętności osobiste, motywacja i umiejętności społeczne, motywacja i umiejętności strukturalne).

Prowadzi także zajęcia dotyczące zmiany nawyków w myśleniu (odwyk od perfekcjonizmu, trening pozytywności).

W 2016 roku ukazała się jej książka „Ograć nawyki” na temat zmiany nawyków i wzmacniania motywacji wewnętrznej przy użyciu mechanizmów gier.

 

laboratorium-zmieniacza.pl

fb.com/laboratoriumzmieniacza

 

Zdjęcia Jadwigi: Pawlikowska Photography

 

to może Cię również zainteresować...

  • Bardzo lubię czytać Jadwigę. Czytam od niedawna, spotykam ja u innych osób w sieci i bardzo mi się podoba jej sposób odpowiedzi, który wyjątkowo do mnie trafia. Dużo praktycznej wiedzy. Wartościowy wywiad 🙂