Co wkurza panią psychodietetyk?

Weź się w garść.

Możesz wszystko.

Jaki jest najlepszy sposób na odchudzanie? – ŻP!

Schudnij szybko i bez wysiłku.

Kojarzysz te i tym podobne hasła? Ja spotykam się z nimi dosyć często. Czytam je w Internecie, słyszę gdzieś przypadkiem, w rozmowach. Wspominają mi o nich na pierwszych spotkaniach kobiety, z którymi pracuję.

I strasznie mnie te slogany wkurzają.

Tak samo jak presja na bycie idealną.

Jak wygórowane oczekiwania.

Które zamiast pomóc, szkodzą.

Żeby była jasność – to nie jest apel, żeby przestać o siebie dbać. Nie zachęcam do nadwagi ani otyłości. Nie mówię, że odchudzanie jest złe.

Przecież sama zawodowo pomagam w tym kobietom.

Więc o co mi chodzi?

O normalność. O zdrowe podejście. O równowagę. O szacunek do siebie.

Na swojej drodze spotykam bardzo wiele kobiet, które próbowały odchudzać się wielokrotnie. Chudły, potem przybierały. I znowu chudły.

I z każdą taką kolejną próbą wzrasta przekonanie, że coś ze mną jest nie tak.

Bo skoro:

wszystkim się udaje,

wystarczy chcieć,

wystarczy wziąć się w garść,

mogę wszystko,

a jednak mi nie wychodzi, to ze mną na pewno jest coś nie tak.

Nie ważne, że mam odpowiedzialną pracę, dzieci, sporo obowiązków, albo jakieś stresujące sytuacje w życiu, a może totalny brak wsparcia.

Nie ważne, że moja doba jest wypełniona po brzegi. I czasem nie wiem, w co włożyć ręce.

Powinnam się zmobilizować. Ogarnąć. Trzymać się planu w 100%. Bo każde odstępstwo oznacza, że jestem słaba, beznadziejna i generalnie klapa.

Znasz to?

Bo jak wiem, że takie myślenie towarzyszy wielu kobietom.

I tu wcale nie chodzi o wymówki. Bo owszem, one czasem się pojawiają i wkradają niepostrzeżenie.

Ale bardzo często są też wynikiem nierealnych oczekiwań. Próbie sprostania tak wysokim wymaganiom, że od samego myślenie o ich realizacji zwyczajnie się odechciewa.

Wczoraj z ruchem miałam jeszcze niewiele wspólnego? Nic to, od jutra idę cztery razy w tygodniu na siłownię. Owoce tylko do 12. A na kolacje marchewka… Po trzech dniach nie daję rady? Czyli jestem przypadkiem beznadziejnym.

Nie możesz schudnąć? Weź tabletkę. Magiczna kapsułka sprawi, że szybko schudniesz. Bez wyrzeczeń. I bez wysiłku.

Kolejna brednia, która budzi w kobietach nierealne oczekiwania. A kiedy czarodziejski środek nie zadziałał pozostało już tylko uwierzyć, że nic nie pomoże.

W całym tym zgiełku, nawoływaniach, presji ciężko złapać zdrowy dystans.

Stopniowe odchudzanie krok po kroku zdaje się być mało pociągające.

Bo przecież inni obiecują spektakularne efekty.

Co z tego, że dziesięć wcześniejszych diet kończyło się tak samo? Że chudłam, ale zawsze potem wracałam do starej wagi? Na topie jest nowa dieta, może to właśnie ta, będzie WŁAŚNIE TĄ?

Wkurza mnie straszliwie cała ta papka.

Wkurza mnie, że przez to kobiety tak mało lubią siebie. Wkurza mnie to i smuci.

Bo gdyby podejść do siebie z szacunkiem, na spokojnie, z dobrą strategią naprawdę można byłoby osiągnąć zadowalające i trwałe efekty.

Tylko jak tu podejść do tego z głową, skoro zewsząd bombarduje się nas bredniami, mami obietnicami bez pokrycia?

Właśnie to wkurza panią psychodietetyk.

Bo nasza wartość nie opiera się na naszej masie ciała. Bo tak wiele kobiet jest niezadowolonych z siebie. Tak wiele kobiet przestało akceptować swój wygląd, swoje ciało i uzależnia swoje poczucie spełnienia od cyferki na wadze.

A można inaczej.

 

 

to może Cię również zainteresować...