3 wymówki, które bezwzględnie niszczą nasze plany. Wrogowie szczupłej sylwetki. | fitStrategia

3 wymówki, które bezwzględnie niszczą nasze plany. Wrogowie szczupłej sylwetki.

Jak to jest, że mimo najlepszych chęci, wizji i planów nie zawsze realizujemy nasze cele?
Obiecałyśmy sobie, że zaczniemy jeść zdrowiej, będziemy więcej się ruszać, ale z czasem się to rozmywa, a nam coraz trudniej działać.

Zaczynamy dostrzegać coraz więcej przeszkód:

❌Brak czasu
❌Zmęczenie
❌Dzieci albo mąż, którzy nie chcą jeść zdrowszych posiłków
❌Rodzina, która nie wspiera
❌Pogoda, która odbiera energię…
❌Poczucie, że i tak nie damy rady.

I tak do głosu dochodzą niepostrzeżenie WYMÓWKI.

Zaczyna się bardzo niewinnie, od drobnych podszeptów w naszej głowie: „może dzisiaj nieeee, ale zrobię to jutro”, „wszystko byłoby inaczej, gdyby mąż bardziej mnie wspierał”, „naprawdę chciałam iść pobiegać, ale przecież tak strasznie pada”, „innym łatwo mówić, ale z małymi dziećmi się nie da”, „tyle razy mi nie wychodziło, znowu będzie jak zwykle”, „nic na mnie nie działa”.

Wymówki mają to do siebie, że wkradają się podstępnie, niepostrzeżenie. Przyjmują postać faktów, a jak wiadomo z faktami się nie dyskutuje.

Rzeczywistość a wymówki

Oczywiście pewne rzeczy są faktami. Jeśli akurat pada, to deszcz jest faktem. Ale to, że w związku z tym nie mogę uprawiać aktywności fizycznej faktem już nie jest. Bo może biegać nie mam ochoty w deszczu. Ale mogę podjechać na basen. Albo fitness. Albo poćwiczyć w domu.
Mogę oczywiście powiedzieć „ale ja nie lubię ćwiczyć w domu”. Co też może być prawdą. Natomiast warto zadać sobie wtedy pytanie: co jest dla mnie ważne? Czy chcę, żeby zewnętrzne okoliczności decydowały o tym, co robię i jak żyję? Co w tej konkretnej sytuacji mogę zrobić? Jakie działanie jest realne do zrobienia? Można szukać wymówek albo rozwiązania. Kwestia wyboru.

Nastawienie ma znaczenie

Bardzo dużo zależy od naszego odbioru rzeczywistości i nastawienia.
Jest wiele rzeczy, na które nie mamy wpływu. To prawda.
Ale jest rzecz, na którą zawsze mamy wpływ – na naszą reakcję i działanie.

Wrogowie szczupłej sylwetki. I innych ważnych dla nas rzeczy

Możliwych wymówek jest zdecydowanie więcej, ale przyjrzyjmy się trzem, które nie zawsze są tak oczywiste, a sieją spore spustoszenie w naszych planach.

1. Nie jestem wystarczająco dobra/ gotowa/ to nie dla mnie/ nie dam rady

Ta wymówka odmieniana jest na przeróżne sposoby. Opiera się na przekonaniu, że muszę być jakaś, żeby zacząć realizować swój cel, a to, jaka jestem dzisiaj jest niewystarczające.
Sporą pułapką są więc nadmierne oczekiwania względem siebie, co może wydawać się nielogiczne. Bo skoro mierzę wysoko, to wiele osiągnę. Przecież „sky is the limit”.

Niestety bardzo często chcemy za dużo naraz i najlepiej od razu. Oczekujemy od siebie, że zawsze powinnyśmy być silne, pełne energii i zapału, bez mrugnięcia okiem realizować wszystkie swoje założenia, nawet wtedy, gdy są one wyjątkowo wyśrubowane. Jeśli do tego dodamy jeszcze porównywanie się z innymi, to mamy mieszankę wybuchową, a właściwie podcinającą skrzydła.

Porównując się do innych, szczególnie tych, znanych nam jedynie z Internetu, czy z kolorowych magazynów, bardzo łatwo uznać, że inni ogarniają na pewno wszystko… Tylko my jakoś nie…
Widzimy przecież kaloryfery na brzuchu, bajecznie kształtne pośladki, idealnie zbilansowane, kolorowe i zdrowe posiłki, zawsze roześmiane dzieci, błyszczące mieszkania, spektakularne sukcesy, wielkie osiągniecia. W tym porównaniu wypadamy dosyć słabo, co jest naturalne. Mamy bowiem tendencję do tego, aby porównywać określony wycinek rzeczywistości, jedynie obraz, a co za tym idzie nasze wyobrażenie na czyjś temat, z naszą rzeczywistością i zapleczem.

Zaczynamy więc odczuwać coś na kształt paraliżu. Coś w nas zaczyna mówić nam, że to jeszcze nie ten moment. Że powinnam być silniejsza/ mądrzejsza/ ładniejsza/ ciekawsza/ cierpliwsza/ wytrwalsza/ bardziej zmotywowana, a skoro nie jestem, to nie ma co zaczynać.

Czekanie na idealny moment, w którym poczujemy się całkowicie gotowe… raczej nigdy nie nastąpi. Zawsze może być przecież lepiej. Zawsze możemy więcej wiedzieć, więcej potrafić, mieć więcej pewności siebie, samozaparcia, odwagi, czasu, pieniędzy, weny czy czegokolwiek innego.

Zrób to, co możesz na chwilę obecną. Daj z siebie swoje aktualne 100%.

Ja gdybym czekała na idealny moment nie zrealizowałabym wielu bardzo ważnych projektów. Kiedy w 2018 roku tworzyłam kurs online „Jak radzić sobie z wymówkami (podczas odchudzania i nie tylko)?” dałam z siebie absolutnie wszystko. Mogłabym oczywiście powiedzieć: „nie jestem jeszcze gotowa – moja dykcja nie jest idealna, nagrywanie filmów nie przychodzi mi z taką łatwością, jak prowadzenie sesji z moimi Klientkami, inni nagrywają lepiej”.

Te wszystkie rzeczy byłyby zresztą prawdą. Na co dzień pracuję z kobietami w swoim gabinecie lub przez Skype – tak więc mam stałą interakcję z drugim człowiekiem. Kiedy prowadzę warsztaty stacjonarne – ta interakcja również jest. Nawet kiedy prowadzę szkolenia online, choć nie widzę osób po drugiej stronie monitora, mam z nimi kontakt – dzięki temu, że piszą, zadają pytania, reagują na czacie.

Mówienie do kamery, gdzie nie widzę żadnej reakcji w czasie rzeczywistym jest dla mnie czymś zupełnie innym, a tym samym trudniejszym. Dziś, kiedy patrzę na nagrania z pierwszej edycji kursu wiem, że teraz, po prawie dwóch latach, nagrywanie filmów idzie mi już zdecydowanie lepiej. Na tamten moment było to jednak moje maksimum i gdybym czekała, aż będę bardziej gotowa, nie stworzyłabym wartościowego kursu, tym samym nie dałabym szansy skorzystać z niego osobom, które naprawdę tego potrzebowały.

Teraz, kiedy idzie mi już w tym obszarze lepiej, nagrałam nowe filmy – z moim dzisiejszym 100%. Z pełną świadomością, że za kolejne dwa lata będę w tym jeszcze lepsza. Bo praktyka czyni mistrza.

Dlatego nie pozwól, żeby podszepty „nie jestem wystarczająco dobra” odciągnęły Cię od działania. Szlifuj potrzebne umiejętności, korzystaj ze wsparcia, jeśli potrzebujesz, rozwijaj się – ale działaj tu, gdzie jesteś i z tym co masz. Teraz!

2. Wszystko albo nic, czyli tylko 100% się liczy

Myślenie zero-jedynkowe, czyli wszystko albo nic jest bardzo podstępną pułapką. Takie myślenie może wydawać się ambitne i zagrzewające do działania, ale to tylko pozory. Bo okazuje się, że gdy tylko pojawi się najmniejsze odstępstwo od tego, co sobie zaplanowałyśmy, pojawiają się one, całe na biało – wymówki.

Jeśli do tego dojdą nazbyt wymagające plany, oparte bardziej na oczekiwaniach i wyobrażeniach, np. co do tego, jak powinien wyglądać zdrowy styl życia, niż na analizie własnej sytuacji i możliwości, to ryzyko wymówek i naszego poddania się straszliwie wzrasta.

Zobaczmy to na przykładzie.
Jeśli na etapie planowania odchudzania zakładam, że zacznę regularnie ćwiczyć – cztery czy pięć razy w tygodniu, to o ile w teorii brzmi to całkiem przyjemnie, to w praktyce może być bardzo trudne do realizacji – z kilku powodów:

⚠️po pierwsze, jeśli dotychczas nie ćwiczyłyśmy w ogóle, to będzie to bardzo trudne fizycznie,
⚠️po drugie taki duży cel może nas przerażać, nawet podświadomie, a co za tym idzie ciężko nam będzie w ogóle się za niego zabrać,
⚠️po trzecie, jeśli na ten moment NIE siedziałyśmy pół dnia nie robiąc nic, to wymaga to sporej reorganizacji czasu i może okazać się, że realnie nie jesteśmy w stanie pogodzić tego z naszymi innymi obowiązkami i planami.

Kiedy rzeczywistość zweryfikuje nasze oczekiwania i założone cztery czy pięć treningów będzie trudne do wykonania może pojawić się poczucie, że znowu nie dałyśmy rady. Stąd już tylko krok do tego, żeby sobie odpuścić.

Tak samo z jedzeniem. Przecież obiecałam sobie, że nie będę jeść tyle słodyczy. Kilka dni było lepiej, a dziś puściły mi hamulce. Więc wszystko na marne. Znowu nie dałam rady. Nie ma się co oszukiwać – to nie ma sensu.

Innym przykładem może być sztywność co do przyjętych założeń. Jeśli uważam, że tylko wyjście na siłownie ma sens, a faktycznie popołudniami spędzam czas w domu z dziećmi, wymówki same nasuwają się na myśl. Jeśli jednak podejdę bardziej elastycznie do tematu i wrócę do tego, że tak naprawdę zależy mi większej ilości ruchu, to zacznę od 20 minut z matą we własnym domu. Krok po kroku będę więc realizować swój cel, jakim było zwiększenie poziomu aktywności fizycznej.

3. W innych okolicznościach wszystko byłoby możliwe

Mogłabym wiele, gdyby tylko… mąż mnie bardziej wspierał, szef mniej ode mnie wymagał, moje dzieci byłyby starsze, pogoda była inna, siłownia byłaby bliżej, w sklepach byłoby mniej słodyczy, moje dzieci nie dostawały tylu łakoci, on tak bardzo by mnie nie wkurzał…

Przerzucanie odpowiedzialności na czynniki zewnętrzne daje chwilową ulgę. Pomaga nam utrzymać przekonanie, że my przecież bardzo chcemy, tylko jakoś los nam nie sprzyja. Oczami wyobraźni widzimy dokładnie, jak powinny wyglądać sprzyjające okoliczności, w których my mogłybyśmy wreszcie realizować nasze plany i marzenia.

Niestety, takie wygórowane i sztywne oczekiwanie, jak powinien wyglądać i funkcjonować świat oraz nasze otoczenie zamiast wspierać, sprawia, że bardzo łatwo odpuszczamy.
Wspomniana wcześniej ulga jest tylko chwilowa. Zrzekanie się odpowiedzialności za własne decyzje i wybory obniża poczucie własnej skuteczności, co bardzo osłabia nas wewnętrznie. Za każdym razem, kiedy zamiast przyznać, że to od Ciebie zależą Twoje wybory i Twoje działania, dodajesz małe ziarenko do poczucia utraty kontroli nad własnym życiem.

Dlatego pamiętaj, że to Ty, jakkolwiek górnolotnie teraz to może zabrzmieć, jesteś Panią swojego życia. To Ty decydujesz co zrobisz, niezależnie od okoliczności. Oczywiście w zależności od sytuacji możemy zrobić mniej lub więcej. Czasem wymaga to od nas weryfikacji planu. I to jest normalne. Oczywiście, że byłoby miło, gdyby zawsze świeciło słońce, wszyscy byliby pomocni, podatki były niższe, w sklepach było mniej niezdrowych produktów, itp. itd.

Ale jest, jak jest. Możesz czekać na warunku idealne. Tylko one nigdy nie przychodzą. To co możesz zrobić na pewno, to zacząć działać tu, gdzie jesteś, z tym co masz. Jeśli zaczniesz dzisiaj, nawet od najmniejszej rzeczy, wejdziesz w tryb działania, a co za tym idzie oswoisz się, a nawet zaprzyjaźnisz z wprowadzaną zmianą.

To, do czego zachęcam Cię na koniec do dokładna analiza tego, jak postępujesz na co dzień.

W jakich sytuacjach najczęściej do głosu dochodzą wymówki? Co wtedy robisz? I pamiętaj – niezależnie od tego, jak było do tej pory, możesz to zmienić!

Co najważniejszego bierzesz dla siebie z tego artykułu? Podziel się koniecznie swoimi lekcjami!
Jeśli uważasz, że artykuł jest wartościowy – podziel się nim dalej.

Już 10 lutego otwieram dostęp do kursu „Jak radzić sobie z wymówkami (podczas odchudzania i nie tylko)?”. Żeby nie przegapić jego startu dołącz do listy osób zainteresowanych!

 

 

DARMOWY EBOOK
“20 strategii dla fit ciała i umysłu”

Pobierz ebooka!



 

to może Cię również zainteresować...