Nie niszcz sobie życia!

Nie niszcz sobie życia brzmi może dosyć ostro. Ale dziś chcę Ci powiedzieć o tym, co mocno mnie porusza. Na co czuję niezgodę. Co mnie dogłębnie smuci. I złości.

O czym mowa? O zaniżaniu swojej wartości. W sposób niemalże niewidoczny.

Kogo dotyczy ten problem?

Myślę, że na jakimś etapie życia dotyka każdą z nas. Ale bywa, że niskie poczucie własnej wartości, brak pewności siebie towarzyszy przez całe niemal życie.

Na poczucie własnej wartości i pewność siebie wpływa wiele czynników, w tym wychowanie, doświadczenia życiowe, otoczenie, w jakim przebywamy, a także nasze nastawienie i przekonania. Te z kolei ukształtowały się w toku życia, na szczęście jednak można świadomie nad nimi pracować.

Na początek zachęcam Cię do tego, żebyś przyjrzała się temu co i w jaki sposób mówisz do siebie i o sobie. Jakie słowa wypowiadasz na głos albo tylko w swojej głowie?

Czy są to słowa pełne szacunku, budujące, dodające Ci siły i odwagi do działania?

A może raczej jesteś własnym najsurowszym krytykiem, który za każde potknięcie nie szczędzi sobie gorzkich słów albo jeszcze zanim zaczniesz już przewidujesz najczarniejsze scenariusze?

Słowa mają moc.

Powtarzam to często i niezmiennie z takim samym przekonaniem. Powtarzam kobietom, z którymi pracuję, powtarzam w kursach online, w artykułach, na warsztatach.

To, co i jak do siebie mówimy wpływa na nasze samopoczucie, pewność siebie, poczucie własnej skuteczności, a w konsekwencji na to, jakie działanie będziemy podejmować. Nasze działania z kolei wpływają na to jak żyjemy: czy realizujemy własne plany, czy osiągamy to, co sobie założyłyśmy, czy jesteśmy szczęśliwe.

Jakie więc myśli i słowa są dla nas niszczące?

– nic mi nie wychodzi

– i tak mi się nie uda

– nie nadaję się

– muszę być najlepsza

– nie wypada pytać czy prosić o pomoc

– jeszcze się ośmieszę

– jeśli popełnię błąd znaczy, że jestem słaba

– nie wypada mówić o sobie dobrze

– powinnam była to widzieć

– jestem beznadziejna

– wszystkim coś wychodzi, tylko mi nie

– inni mają lepiej

– mam słomiany zapał

– innym na mnie nie zależy

– nie zasługuję na miłość i szacunek

– na szacunek trzeba sobie zasłużyć

– wszelkie epitety i wyzwiska – co jest dla nas bardziej jasne.

Niestety takie słowa pod własnym adresem nie należą do rzadkości.

Kiedy czytam dzienniczki żywieniowe moich klientek w dopiskach pojawiają się stwierdzenia typu „jestem beznadziejna, znowu zjadłam tego batona”, „ale jestem głupia, miałam powiedzieć nie”, „nigdy nie potrafię odmówić, jestem na straconej pozycji” …

A co dzieje się potem?

Skoro jestem beznadziejna, a do tego na straconej pozycji, to w sumie co za różnica? Nie ma sensu się już starać, więc dziś już nie będę zwracać uwagi na to, co jem. I jeszcze sobie odbije. Najem się na zapas, a od jutra będę się trzymać. Potem pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie winy i totalny brak chęci do działania.

Oczywiście nie dotyczy to tylko osób chcących schudnąć.

Pracuję też z kobietami, które zgłaszają się do mnie nie dlatego, że chcą schudnąć, ale dlatego, że chcą popracować nad swoją pewnością siebie, asertywnością, odwagą do działania. Przyglądamy się wspólnie temu, jakie mają przekonania, jakie mechanizmy stoją za tym, że działają tak, a nie inaczej i sukcesywnie wdrażamy odpowiednie strategie i rozwiązania.

I tu, początkowo również spotykam się ze stwierdzeniami typu: „boję się iść po podwyżkę, bo są lepsi ode mnie”, „jakie mam mocne strony? Yyyy a mogę wymienić wady?”, „zawsze, kiedy ona tak do mnie mówi dosłownie mnie zatyka, nie umiem jej odpowiedzieć, a potem jestem na siebie wściekła, że jestem taka głupia i daję sobą pomiatać”.

O tym, że słowa mają moc nie myślimy zupełnie.

Chcemy zmiany, jednocześnie nie zmieniając siebie.

Chcemy:

– lepszej relacji z partnerem

– poznać kogoś

– schudnąć

– dostać podwyżkę

– awansować

– otworzyć biznes

– potrafić mówić nie, kiedy czegoś nie chcemy

– zabierać głos w towarzystwie bez skrępowania

– mieć więcej czasu dla siebie

– ….

oczekując, że to powinno się zadziać, wystarczy kilka narzędzi, może jakaś aplikacja, ktoś coś powinien…

Ale tak to nie działa.

Jeśli chcesz zmiany – zacznij od siebie.

Na początek zwróć uwagę na swoje słowa.

Nie niszcz sobie życia.

Nie mów do siebie źle, nie osłabiaj się, nie bądź krytykiem, nie powtarzaj bezużytecznych powiedzonek, które podcinają Ci skrzydła. Wiem, to nie zmieni się od razu. Ale od teraz, od dziś, za każdym razem, kiedy w Twojej głowie pojawią się negatywne komentarze pod własnym adresem, czy ograniczające stwierdzenia, które wydają się zupełnie niegroźne, ale blokują Cię przed działaniem – zatrzymaj się i świadomie zdecyduj, że chcesz inaczej do siebie mówić – o sobie i o otaczającym świecie.

I powiedz wtedy to, co powiedziałabyś swojej najlepszej przyjaciółce.

Co by to było?

to może Cię również zainteresować...